WKS Śląsk Wrocław – Biofarm Basket Poznań

WKS Śląsk Wrocław - Biofarm Basket Poznań
21 Lut 2018 - 18:00Hala AWF, al. Paderewskiego 35

Po wygranej w Kołobrzegu nie musimy długo czekać na kolejne koszykarskie emocje. Już w środę do hali AWF-u przyjeżdża Biofarm Basket Poznań – kolejny bezpośredni rywal w walce o play-offy. Początek meczu o 18:00.

Z zawodnikami Biofarmu w ostatnim czasie nie można się nudzić. Na początku lutego pokonali po rzucie za trzy punkty w przedostatniej sekundzie Znicz Basket Pruszków, by tydzień później w podobnych okolicznościach przegrać w Krakowie. Z kolei w ubiegły weekend Basket tracił na początku ostatniej kwarty aż dziewięć punktów do Sokoła Łańcut. Poznaniacy wygrali jednak tę część spotkania aż 27:8 i cały mecz 86:75. To zwycięstwo było niezwykle ważne, bowiem Biofarm nie tylko pokonał jedną z najsilniejszych drużyn ligi, ale przede wszystkim nie stracił dystansu do rywali w walce o udział w fazie play-off. Drużyna Przemysława Szurka z bilansem 10-13 zajmuje 11. miejsce, ale ósmy Śląsk ma na swoim koncie zaledwie jeden punkt więcej (bilans 10-14).

Dużo rozrywki – i nerwów – dostarczyli też swoim kibicom w ubiegłych kolejkach Wojskowi. „Do trzech razy sztuka”, można by rzec, bowiem po dramatycznych przegranych z Siarką i Pogonią Śląsk w końcu wygrał wyrównane spotkanie. Podopieczni Radosława Hyżego pokonali w Kołobrzegu Kotwicę 82:77 rozstrzygając losy meczu kilka sekund przed jego zakończeniem. Identycznym wynikiem zakończyło się pierwsze spotkanie pomiędzy Śląskiem, a Biofarmem. W stolicy Wielkopolski z parkietu zwycięscy schodzili Trójkolorowi, a formą błyszczeli Aleksander Dziewa (22 pkt, 8 zb) i Maciej Krakowczyk (19 pkt, 16 zb). Ten drugi obecnie leczy kontuzję, ale młody środkowy spisuje się znakomicie w debiutanckim sezonie na parkietach I ligi. Dziewa w ostatnich siedmiu spotkaniach notował co najmniej 12 punktów, a cztery z nich zakończył z double-double na koncie. Bardzo ważną rolę w drużynie Hyżego odgrywa też Jan Grzeliński. W Kołobrzegu przebywał na parkiecie ponad 38 minut notując 21 punktów i aż 9 asyst.

– Trener Hyży stara się dać nam dużo swobody, szczególnie jeśli chodzi o grę w ataku. Próbuje zaszczepić w nas więcej entuzjazmu i radości z gry, a co za tym idzie więcej pewności siebie. Ostatnio dostałem dużo minut i staram się robić to, co potrafię najlepiej i to, o co jestem proszony przez trenera. Jeśli robię to dobrze, to gram, jeśli nie, to siedzę na ławce – tak to wygląda. Granie przy tak dużej intensywności dwa razy w tygodniu jest męczące, ale przy odpowiedniej regeneracji da się to zrobić. Ponadto mamy nadzieję na grę w play-offach, gdzie będzie jeszcze ciężej, a my musimy być na to gotowi – mówi Grzeliński.

Na kogo trzeba będzie szczególnie uważać w drużynie przyjezdnych? Trener Przemysław Szurek korzysta w głównej mierze z pięciu-sześciu zawodników, natomiast reszta drużyny wykorzystywana jest wyłącznie przy rotacji. Pierwszoplanowe role odgrywają wychowankowie poznańskiego klubu. Jakub Fiszer notuje swój najlepszy sezon na zapleczu PLK (średnie na mecz: 14,5 pkt, 3,5 zb, 2,7 as), Piotr Wieloch utrzymuje dobrą formę z ubiegłych lat (12,5 pkt, 3,3 zb, 5,3 as), a 19-letni Mikołaj Kurpisz otrzymuje coraz więcej minut od trenera (9 pkt, 5,2 zb). Siła doświadczenia Biofarmu to Filip Struski (13,7 pkt, 8,7 zb, 1,7 as), który mimo młodego wieku zaliczył półtora sezonu w PLK i 34-letni Adam Metelski (10,7 pkt, 5,5 zb). W trakcie sezonu do drużyny dołączył Mariusz Konopatzki z Asseco Gdyni, który także odgrywa coraz ważniejszą rolę w układance trenera Szurka (8,6 pkt, 3,6 zb, 3,3 as).

– Wiemy, że gramy teraz bardzo ważne mecze, które mogą zadecydować o tym, kto weźmie udział w play-offach. Dlatego też tak bardzo bolały nas niedawne dwie porażki. Wiemy też o tym, że skończył się limit wpadek z rywalami sąsiadującymi z nami w tabeli. Z drugiej strony trener Hyży przypomina nam, żeby grać swoje i trzymać się założeń bez względu na rywala. Mówi nam, że to wystarczy, by wygrać mecz. Jak się okazało, nie jest to takie proste, ale ostatnie zwycięstwo w Kołobrzegu mocno nas podbudowało. Wierzymy, że po ostatniej wygranej wszystko już będzie szło zgodnie z planem – dodaje „Grzelu”.

Zarówno Śląsk, jak i Biofarm w ostatnich tygodniach zafundowali swoim kibicom niejeden dreszczowiec. Możemy być więc pewni, że i w środę nie zabraknie emocji, a walka na parkiecie będzie trwała do samego końca spotkania. Czy wynik znów rozstrzygnie się w ostatnich sekundach? Przekonamy się już niebawem. Hej Śląsk!