Sezon 2010/2011
II Liga 2010-11Trener Tomasz Jankowski decyduje się przenieść do Szkoły Mistrzostwa Sportowego we Władysławowie, a drużynę Śląska przejmuje duet trenerski Grzegorz Krzak – Maciej Maciejewski. Okrzepnięci młodzi wrocławianie czują się na parkietach drugoligowych coraz pewniej, co choć w minimalnym stopniu przekłada się na wyniki. Ekipa nie jest już „chłopcem do bicia” w „Kosynierce” rzucając wyzwanie wszystkim przeciwnikom. W połowie rozgrywek do klubu wraca wychowanek klubu Adrian Mroczek-Truskowski, któremu nie powiodło się w ekstraklasowej Polpharmie Starogard Gdański. Skład opiera się na zdolnych juniorach starszych, którzy oprócz zbierania doświadczenia w II lidze, zdobywają mistrzostwo Polski w prestiżowej kategorii wiekowej U-20. W drużynie brylują młodzi obiecujący – Norbert Kulon, Tomasz Bodziński, Wojciech Leszczyński, Jarosław Zyskowski czy Paweł Nowicki. Ekipa z bilansem 11 wygranych i 19 porażek zajmuje 12 miejsce w stawce 16 II-ligowych drużyn. Sukces drużyny juniorów starszych zachęca firmę Dialog do trzyletniego sponsorowania sekcji koszykówki. Na konferencji prasowej do informacji publicznej podana zostaje informacja że nowym prezesem sekcji WKS-u zostaje Maciej Zieliński.

 

 



Sezon 2011/2012


Prezes Zieliński w nowej roli odnajduje się świetnie – klub na miesiąc przed startem rozgrywek II ligi ogłasza konferencję prasową, na której prezentuje wielu nowych sponsorów, informuje o podjęciu współpracy z mediami, przedstawia nowe cele, w końcu także nowe twarze klubu, którymi stają się ludzie ze Śląskiem związani od lat, we Wrocławiu uwielbiani. Szkoleniowcem jest wieloletni asystent Mieczysława Łopatki Rafał Kalwasiński, a filarami odrodzonej drużyny stają Mirosław Łopatka, Radosław Hyży oraz Adrian Mroczek-Truskowski. Śląsk w niczym nie przypomina zespołu z lat poprzednich. 
Puchar PZKosz fot. A. Radomska
Nadal gra w „Kosynierce” lecz ambitne plany, sprawna organizacja i przede wszystkim świetna i efektowna gra powodują, że na mecze II ligi nagle zaczynają przychodzić tłumy. Śląsk, który opiera swój skład na wychowankach klubu czy zawodnikach, którzy niegdyś dla Wojskowych grali, demoluje kolejnych rywali w lidze oraz Pucharze Polskiego Związku Koszykówki. Śląsk w I rundzie przegrywa jedynie dwukrotnie, następnie ulega nieznacznie odwiecznemu rywalowi Stali Ostrów, by później zanotować serię 13 kolejnych meczów bez porażki. Pierwszy wielki sukces przychodzi w styczniu, kiedy to „Trójkolorowi” wygrywają turniej Final Four Pucharu PZKosz, pokonując mocarza I ligi Start Gdynia oraz gospodarzy z Ostrowa. Śląsk pewnie wywalcza sobie pozycję lidera po rundzie zasadniczej i w play-offach startuje w uprzywilejowanej sytuacji. W ćwierćfinale łatwo ogrywa GTK Gliwice 2:0. Niezapomnianych emocji dostarczył natomiast półfinałowy pojedynek z Pogonią Prudnik. Wrocławianie przegrywają pierwsze spotkanie na swoim parkiecie i jadą do hali Obuwnik z „nożem na gardle”. Doskonała końcówka w wykonaniu Norberta Kulona daje Wojskowym zwycięstwo i gra rozpoczyna się od początku. W trzecim decydującym starciu podopieczni trenera Kalwasińskiego nie mają już sobie równych, stawiając przysłowiową kropkę nad „i”. W finale, zgodnie z przedsezonowymi oczekiwaniami spotykają się ze Stalą Ostrów Wlkp. W rywalizacji do trzech wygranych Śląsk tylko raz uznaje wyższość rywali i już po czwartym meczu świętuje awans do 1. ligi.



 

 

 

Sezon 2012/2013

Śląsk kontynuował zapoczątkowany przed rokiem plan powrotu do ekstraklasy i zapowiadał awans już w pierwszym sezonie gry w I lidze. Zespół wzmocnili zawodnicy z przeszłością na parkietach PLK: Paweł Kikowski, Łukasz Diduszko, Marcin Flieger oraz Krzysztof Sulima, a w trakcie sezonu do najsilniejszego składu w lidze dołączył - wszechstronny skrzydłowy - Michał Gabiński. Zmian dokonano również w sztabie szkoleniowym, gdzie parę Rafał Kalwasiński i Grzegorz Krzak zamienili Tomasz Jankowski z Jerzym Chudeuszem. Nie zmienił się za to kapitan - Adrian Mroczek-Truskowski nadal miał być zawodnikiem czuwającym nad resztą zespołu. Wyczekiwana inauguracja rozgrywek skończyła się porażką ze Spójnią Stargard Szczeciński, co wzbudziło wątpliwości dotyczące siły tego zespołu oraz możliwości zrealizowania celu. Drużyna jednak szybko osiągnęła oczekiwany poziom i kolejno gromiła wszystkie ekipy w lidze, bijąc rekord 25. zwycięstw z rzędu. Sezon zasadniczy "Trójkolorowi" zakończyli na pierwszym miejscu i byli niekwestionowanym faworytem do gry w finale. W pierwszej rundzie play-off Śląsk wygrał kolejno trzy spotkania ze Startem Lublin. Kolejnym rywalem w drodze do ekstraklasy miał być Siden Toruń. Po dwóch zwycięstwach w „Kosynierce” zespół trenera Jankowskiego przegrał dwukrotnie na parkiecie rywala. Śląsk, podobnie jak przed rokiem, czekał mecz o wszystko w półfinale. W piątym meczu wrocławianie nie pozostawili złudzeń ekipie z Torunia, pewnym zwycięstwem meldując się w finale. Ostatnim przeciwnikem w sezonie była drużyna MOSiR-u Krosno prowadzona przez Dusana Radovicia. Po zaciętym pierwszym meczu w Hali Orbita Śląsk zwyciężył, jednak przegrana w drugim meczu stawiała faworytów do awansu w niełatwym położeniu. W daleką podróż do Krosna zawodnicy jechali ze świadomością, że najważniejsze jest zwycięstwo w pierwszym meczu na trudym terenie. To gwarantowało powrót do Wrocławia na ostatni mecz, w przypadku przegranej w czwartym meczu. Po niezwykle zaciekłym spotkaniu zakończonym dogrywką, Śląsk uzyskał przewagę 2:1 i wrocławianom brakowało już tylko jednego zwycięstwa do mistrzostwa. Po drugim meczu na Podkarpaciu "Trójkolorowi" wrócili tam, gdzie od zawsze było ich miejsce – na parkiety ekstraklasy. 

 

 

Sezon 2013/2014

Plan sportowego powrotu do ekstraklasy został zrealizowany - dwa awanse w dwa lata. Pierwszy sezon po powrocie do ekstraklasy nie był jednak łatwy dla całego klubu. Budowę składu powierzono serbskiemu szkoleniowcowi Milivoje Laziciowi, we wrocławiu pozostawiono trzon zespołu, który deklasował rywali w I lidze. Bardzo długo szukano odpowiednich zawodników zagranicznych, którzy mieli stanowić o sile "Wojskowych". Zawirowania w składzie odbiły się na wynikach w lidze, gdzie Śląsk raził brakiem stabilności. W poszukiwaniu zmian zarząd klubu postanowił zrezygnować z usług trenera Lazicia zespół powierzając doświadczonemu Jerzemu Chudeuszowi. Zmiana szkoleniowca poskutkowała również zmianą atmosfery w zespole. W klubie postawiono sobie nowe wyzwania sportowe i organizacyjne. Poskutkowało to zdobyciem czternastego, po dziewięcioletniej przerwie, Pucharu Polski. Sukces w rozgrywkach pucharowych, gdzie Śląsk na własnym parkiecie pokonał w ciągu dwóch dni Anwil Włocławek i Turów Zgorzelec, nie przełożył się na wyniki w lidze. "Trójkolorowi" pierwszy raz w historii występów w PLK nie awansowali do fazy play-off, co nie zostało dobrze przyjęte. We Wrocławiu zdecydowano się na przebudowę składu oraz określenie realnych do realizacji celów, które mają zakończyć się wyczekiwanym sukcesem drużyny w rozgrywkach ligowych.

 

 

Sezon 2014/2015

Drugi sezon na parkietach Tauron Basket Ligi w wykonaniu WKS był znacząco lepszy od poprzedniego, jednak pozostawiający po sobie pewien niedosyt. W drużynie pojawiło się wielu klasowych zawodników, sprowadzono także Emila Rajkovicia, trenera z wielkimi sukcesami w rodzimej Macedoniii. Już start rozgrywek zwiastował poprawę wyników - Śląsk wygrał siedem pierwszych meczów i od początku zajmował miejsce w czołówce tabeli. Szczególnie dobrze wrocławianie radzili sobie grając w hali Orbita, gdzie po pasjonujących spotkaniach pokonali m.in. mistrzów i wicemistrzów kraju - Turów Zgorzelec i Stelmet Zielona Góra. Przez cały sezon zasadniczy tylko Czarni Słupsk zdołali odczarować wrocławską Orbitę. Trójkolorowym nie udało się obronić Pucharu Polski, gdyż w ćwierćfinałowym spotkaniu ulegli późniejszym triumfatorom tych rozgrywek - Stelmetowi. Do końca rundy zasadniczej Śląsk bił się o trzecie miejsce przed play-off, ostatecznie jednak lądując na piątym, co oznaczało brak przewagi parkietu w decydujących spotkaniach. Pierwszym rywalem w finalnej fazie sezonu został więc czwarty zespół tabeli, czyli... Czarni Słupsk. We Wrocławiu wiedziano, że kluczem do wyeliminowania rywali będzie odniesienie choćby jednego zwycięstwa na ich parkiecie. Dwa niezwykle zacięte mecze w hali Gryfia (oba zakończone dopiero po dogrywce) nie przyniosły jednak Śląskowi żadnej wygranej. Przybici tym faktem wrocławianie ulegli także u siebie, a słupszczanie udowodnili, że mają patent na Orbitę. Ostatecznie WKS został sklasyfikowany na szóstym miejscu, robiąc jednak kolejny krok w przód na drodze do osiemnastego tytułu mistrzowskiego.